Powrót do domu

 

Ziewałam, pocierałam oczy i liczyłam, ile jeszcze minut zostało do domu. GPS pokazywał, że ciągle tyle samo. Korek poruszał się, jak to korki zwykły robić, czyli strasznie niemrawo. Dwadzieścia minut, tyle samo, co dziesięć minut wcześniej. Ech. Ciekawe, co robił Filip? Dochodziła ósma, pewnie też dopiero wrócił z pracy... Wybrałam numer.

  • Hej, Fi.
  • Cześć.
  • Gdzie jesteś?
  • Właśnie wróciłem. A ty?
  • Za pół godziny powinnam być w domu...
  • Miałaś być wcześniej – w jego głosie było słychać wyraźny smutek.
  • Miałam... Spotkanie się przeciągnęło i utknęłam w korkach – westchnełam – A co, myślałeś, że to ja będę czekać w domu, co? Z gorącym obiadkiem?
  • Byłoby miło... - rozmarzył się – I w jakimś gorącym stroju...
  • Taaaaak? - ożywiłam się – W jakim?
  • Na przykład w fartuszku. I majteczkach.
  • I?
  • I tyle.
  • Nieźle. Mogę założyć fartuszek, gdy przyjadę. Majteczki też mogę założyć.

Cisza. Nieraz wystarczy kilka fajnych słów, by zmeczeie zniknęło. I bym jeszcze bardziej chciała być w domu.

  • Nie masz na sobie majtek? - spytał wreszcie, z napięciem w głosie.
  • Zdjęłam przed wyjazdem. Mam na sobie tylko spódniczkę... całą drogę pieściłam cipkę mysląc o tobie... jestem mokra, wiesz, jak bardzo?
  • Jak ?
  • Wkładam teraz paluszki w siebie... och...mmm... jak dobrze... chciałbyś sobaczyć moją cipkę?
  • Pokażesz mi? Teraz?
  • Jak wrócę. Pa. - rzuciłam buziaka i rozłączyłam się.

Mmm. Faktycznie czułam, że cipka mi wolgotnieje. Pogłaskałam ją troszkę i aż drgnęłam, gdy palce trafiły na łechtaczkę. Oczywiście miałam na sobie majtki, spodnie też miałam. Ale przyjemnie tak poświntuszyć troszkę, prawda?  Zresztą w szafie miałam też cholernie skąpe i seksowne stroje. Fi ślinił się na sam ich widok... Jeszcze tylko dwadzieścia minut... I faktycznie pół godziny byłam w domu. Filip powitał mnie w drzwiach, przyciągnął do siebie mocno, przytulił. Potem ujął twarz w obie dłonie, uśmiechnął się. Oczy miał brązowe, prawie czarne, błyszczące radością i pożądaniem. Pochylił się i pocałował, delikatnie, lekko, leciutko muskając wargi. Westchnęłam, wtulając się w niego z całej siły.

  • Cześć – mruknął, cały czas całując – Jednak masz na sobie majtki... a już myślałem...
  • Nie myśl za dużo – szepnęłam mu do ucha – Jestem grzeczną dziewczynką – skłamałam.
  • Na pewno. Grzeczna dziewczynka z mokrą cipką.
  • Skąd wiesz, że jest mokra? - szepnąłem, gryząc go lekko w ucho.
  • Wiem – odpowiedział po prostu. Wiedział.

Przyciągnął mnie jeszcze mocniej, całując odważniej, bardziej stanowczo. Jego język wsunął się do moich ust, ręce ścisnęły pośladki. Oddychał teraz głośniej, było czuć, że i on jest mocno podniecony. Zamruczałam z przyjemności, gdy jego dłonie gładziły mnie po ciele a język zagłębiał się w ustach. Nie widzieliśmy się cały tydzień i bardzo, bardzo dużo myślałam o nim. Miło być tak pożądaną...

Całowaliśmy się w usta, po twarzy, po karku. Mruczeliśmy i wzdychaliśmy, nie mogąc się sobą nacieszyć. Palce Filipa powędrowały na moje biodra, potem wyżej, wyżej, aż poczułam dłonie obejmujące z boku piersi, podnoszące je, ciężkie, pełne pożądania. Chciałam więcej.

Odpiął guziki bluzki, przez chwilę patrzył z pożądaniem na mój dekolt, na unoszące się gwałtownie piersi. Potem włożył dłonie w miseczki, wyjmując biust na zewnątrz. Odpięłam stanik, zrzuciłam razem z bluzką na ziemię. Filip potarł sutki palcami i oboje patrzyliśmy, jak w okamgnieniu robią się twarde i sterczące. Jeszcze bardziej twarde i sterczące. Pieścił dłońmi moje obie piersi, masował je, ściskał. Przymknęłam oczy. Ależ go pragnęłam.

  • Masz takie piękne piersi – szepnął z podziwem – Takie gładkie, delikatne... wrażliwe...

To prawda. Były wrażliwe. Wystarczyło, że objął sutek ustami, zacisnął na nim wargi. Szybkie ruchy języka, krążącego po nabrzmiałej brodawce. Cudowne, mocno ssące mnie usta. I dłoń, przyciskająca łechtaczkę przez spodnie. Tak, tak, jeszcze, mocniej, trochę, tak.

  • Ooooch – zadrżałam, wbijając mu palce w plecy, zdziwiona falą orgazmu, nagle przebiegającego między cipką a piersiami – Łał.
  • Czy ty właśnie... - otworzył szeroko oczy.
  • Troszkę – westchnęłam – Ale szybko...
  • To zdejmuj buty – uśmiechnął się – Kąpiel ci przygotowałem.

Ściągając botki wsparłam się na jego ramieniu. Wykorzystał to od razu, jego ręce znowu były na moim ciele, dotykały piersi, brzucha, pupy. Pragnęłam go cały czas cały czas tak samo mocno, a może jeszcze bardziej. Jego dłoni, języka, ust. Jego kutasa, sterczącego mocno, strzelającego na mnie... Nie, nie jestem grzeczną dziewczynką. Włożył mi dłoń między nogi, naciskając na cipkę i łechtaczkę. Mocno, bezceremonialnie, aż zajęczałam. Nawet przez spodnie czułam jak jego twardy kciuk przyciska łechtaczkę, krąży po niej, dłoń wbija się w szparkę. Oj tak, była mokra. Złapałam go przez spodnie, też był twardy, sterczący. Opięty materiałem kutas rwał się do boju, chciał, bym go wyciągnęła, chwyciła w dłoń, wsadziła sobie do ust...

  • Kąpiel – szepnął stanowczo.

Wziął mnie za dłoń i poprowadził do łazienki. Kąpiel faktycznie już czekała, wanna wypełniona była wodą, pachnąca. Stanął za mną, dłonie delikatnie gładziły plecy, kark, brzuch. Rozpiął guziki spodni, powoli zsuwając je na ziemię. Objął mnie od tyłu, kładąc dłoń na majteczkach. Były mokre, przyklejone do cipki. Całował mnie po karku, powoli głaszcząc cipkę przez materiał. Palce nacisnęły na łechtaczkę, aż jęknęłam z zadowolenia. Wsunęły się we mnie, bez trudu zagłębiając w mokrą dziurkę. Oparłam się plecami o Filipa, pupa sama zaczęła pracować, naciskać na niego, pchać, by poczuć twardość w kroczu. Pocałunki zeszły z karku, przez plecy, na pośladki. Klęknął, ściągając ze mnie majtki.

  • Mokra jesteś – powiedział, całując moją pupę.
  • Dla ciebie – odpowiedziałam.

Wciąż klęcząc, znowu wsunął we mnie palce, poruszył kilka razy. O tak...

  • Wskakuj do wanny – powiedział, przerywając w tak milutkim momencie.
  • Sama?
  • Żartujesz?

Szelest ściąganych ubrań. Obróciłam się do niego, teraz w pełni mogąc podziwiać, jak był podniecony. Kutas sterczał poziomo, skórka zsunęła się z główki. Pogłaskałam ją. Drgnął, podskoczył do góry. Słodko.

Włożyłam rękę do wanny. Woda była już trochę zbyt chłodna, więc odkręciłam gorącą. Jedną dłonią sprawdzałam temperaturę, drugą powoli bawiłam się penisem Filipa. Stał wyprężony, z napiętym brzuchem, biodrami wysuniętymi do przodu. Taki męski, śliczny. Pocałowałam czubek penisa, wsunęłam ją do ust. Jęknął z przyjemności. Ruszyłam kilka razy głową, z przyjemnością biorąc go coraz głębiej. Woda wreszcie się ogrzała.

Weszliśmy do wanny razem. Oparłam się o Filipa plecami, westchnęłam z zadowoleniem. Dobrze być wreszcie w domu.

Jego dłonie głaskały brzuch, leniwie dotykały piersi, zsuwały się na biodra. Przymknęłam oczy, dałam się pieścić, czując, jak znowu rozbudza się podniecenie. Położył dłonie na moich piersiach, ścisnął mocniej niż do tej pory, bardziej stanowczo.  Złapał sutki między palce, masując je, ciągnąc. Jęknęłam. Uwielbiałam, gdy Fi zajmuje się moimi cycuszkami. Ale jedna dłoń je puściła i ruszyła robić coś, co uwielbiałam jeszcze bardziej. Dosłownie ześlizgnęła się po brzuchu, potem jeszcze niżej. Rozłożyłam nogi, na ile mogłam, by ułatwić mi zadanie. Cipka rozchyliła się, a on wszedł we mnie palcami, zaczął pocierać, głaskać. Na plecach czułam jego kutasa, poruszającego się powoli w górę i w dół. Zamknęłam oczy, pozwalając robić mu wszystko, na co tylko miał ochotę. Palce Filipa były w  cipce i na łechtaczce, co raz to zmieniając miejsce, naciskając, wsuwając się, uderzając leciutko. Oddychałam coraz głośniej, czując, jak w cipce robi się coraz bardziej gorąco i mokro. A potem włożył we mnie palce, kciukiem naciskając na łechtaczkę, drugą dłonią mocno ściskając sutek.

Zacisnęłam uda na jego dłoni.

  • .. bo dojdę...
  • Nie chcesz?
  • Chcę, ale nie tak... stój...

Nie zatrzymał się. Przyspieszył ruch dłoni, aż wbiłam mu paznokcie w nogę, mocno,  z całej siły.

  • .. stój... O matko...
  • Co muszę?
  • Włożyć mi go... proszę... cały dzień myślałam...
  • O czym? - szepnął mi do ucha, głosem drżącym z podniecenia.
  • O twoim kutasie – wyznałam, obracając się, gorączkowo całując go w usta.

Dłoń znalazła sterczącego członka, ścisnęła mocno u podstawy.

  • Wychodzimy – zażądałam.

Podniósł się pierwszy, przesuwając kutasem po mojej twarzy. Łobuz. Chwyciłam go w usta, pochłaniałam, wygłodniała, zachłanna. Fiut Filipa był gruby, solidny, rozpychający buzię. Ledwo się mieścił, ale nie przeszkodziło mi to w niczym, nabijałam się na niego, jak na dzidę, byle głębiej, mocniej poczuć go w sobie. Filip sapnął z zadowolenia i przyjemności, położył mi ręce na głowie, nasunął na kutasa. Prawie się zakrztusiłam, ale łyknęłam go, czując jak rozpycha gardło i pozbawia tchu. Włożyłam dłoń między nogi, muskając łechtaczkę palcami. Spojrzałam do góry. Filip wpatrywał się we mnie, jego brązowe oczy błyszczały. Wysunął mi się z buzi, pokręcił głową z podziwem.

  • Uwielbiam cię.
  • Tylko tyle?
  •  
  • A teraz... wypieprz mnie.

Wyjął mnie z wanny, wziął na ręce i zaniósł do sypialni. Rzuciłam się na łóżko, naga, mokra, nie tylko od wody.

  • Wypieprz mnie – powtórzyłam, ciesząc się z reakcji, jakie te słowa wywołały na twarzy Fi.

Patrzył na mnie z podziwem, czułością, pożądaniem. Leżałam nago na łóżku, jedną dłonią głaszcząc się po piersi, drugą zakrywając cipkę. A potem powoli rozłożyłam nogi, rozchyliłam palcami mokrą wilgotną dziurkę. Filip oblizał wargi,  klęknął między moimi nogami, polizał cipkę. Zadrżałam. Wsunął język do środka, pokręcił nim kilka razy, przejechał po łechtaczce. Cudo. Ale chciałam czegoś więcej. Wiedział o tym dobrze. Uśmiechnął się spomiędzy moich ud, oblizał. Zbliżył do mnie twarz, pocałował w usta, wciąż pachnąc moją cipką.

Rozłożyłam szerzej nogi, a on, patrząc mi w oczy, wszedł do środka. Krzyknęłam, czując, jak wypełnia mnie, z każdym kolejnym ruchem wchodząc głębiej. Był taki gruby, taki słodki, gorący. Przyciągnęłam go do siebie, przejechałam paznokciami po plecach. Ruszał się miarowo, nie za szybko, głęboko wchodząc w moją mokrą cipkę. O tym właśnie marzyłam całą drogę do domu. Jęcząc, objęłam go nogami, przycisnęłam do siebie, popychałam, żeby był jeszcze głębiej, jeszcze mocniej. Pieprzyliśmy się w idealnym rytmie, jęcząc  zgodnie. Ruchy Filipa były coraz gwałtowniejsze, szybsze, z każdym uderzeniem przeszywające rozkoszą. Wsunął dłoń między nasze ciała, odnalazł sztywny sutek. Palce zacisnęły się na nim. Mocno. Jęknęłam, szukając jego ust, z trudnością oddychając, ledwie tłumiąc krzyk.

  • Kocham – wydyszałam.

Jęknął przez zaciśnięte zęby, brązowe oczy rozszerzyły się gwałtownie. Zgubił się już rytm, pieprzył mnie szybko, mocno, wciąż wpatrując się w moje oczy. Już nie mogłam się powstrzymać, krzyknęłam z rozkoszy, czując strumienie spermy wypełniające moją cipkę. Nie przestawał, pieprzył mnie nadal, aż doszłam kolejny raz, wpatrzona w te brąz oczy i ociekającą potem twarz. Oblizałam spierzchnięte wargi.

- Dobrze być w domu – szepnęłam.