Gdy wychodziliśmy z domu, żona jeszcze spała. Nic dziwnego, w sobotę sklep zamykają o 22, wróciła około północy – i padła. Nie budziłem, bo i po co? Zawiozłem dzieci do rodziców, wypiłem kawę, rozmawiając o niczym i przyglądając się, jak Mały i Mała wieszają się na dziadku. Był wniebowzięty. Obiecałem, że wpadniemy z Anią na obiad i spokojnie wróciłem do domu. Nie było mnie raptem godzinę, może półtorej, więc gdy przyjechałem żona nadal spała.

- Hmmm... - zamruczała, gdy cicho uchyliłem drzwi, by zajrzeć do sypialni.
- Śpisz? - zapytałem.
- Yhy – odpowiedziała – Jeszcze troszkę...

Leżała na plecach, odkryta niemal cała. Mimo wczesnej pory było już gorąco, ciężko się żyje w lecie w bloku. Ale ja nie narzekałem. Podziwiałem. Miała na sobie krótką koszulkę nocną, która odsłaniała brzuch. Jej pełna pierś wysunęła się spod kusej koszulki ukazując skrawek brązowego sutka. Do tego luźne, proste spodenki. Zwyczajny, choć seksowny strój do spania. Lubiłem patrzeć na moją Anię. Rozebrałem się do bokserek i położyłem obok niej. Podparty na łokciu po prostu patrzyłem.

- Mmmm? - otwarła sennie jedno oko.

Zbliżyłem usta do jej twarzy, zacząłem całować lekko policzek, kark, uszy. Westchnęła cicho, z zadowoleniem, rozchylając wargi. Całowaliśmy się bez pośpiechu, powoli, długo, ciesząc się chwilą ze sobą i bliskością. Smakowała słodko, ciepło. Moja dłoń zaczęła krążyć po jej ciele, nie skupiając się na niczym szczególnie. Błądziła po piersi, głaskała odsłonięty brzuszek, muskała uda. I nieodmiennie znowu wracała na biust, bo Ania piersi miała piękne, duże,  nie mieszczące się w dłoniach. Ich miękkość zawsze mnie przyciągała, i tym razem też nie było inaczej.

Wtuliłem się ustami w jej kark, przyssałem zachłannie do skóry, drażniąc ją językiem i wargami, walcząc z chęcią, by ugryźć, wpić się w nią i zostawić malinkę. Znak dla wszystkich, że jest moja, tylko moja. Zamiast tego podążyłem wargami niżej. Zsunąłem ramiączko koszulki, pozwalając pojawić się piersi w całej okazałości. Skóra była delikatna, z wyglądającymi spod spodu niebieskimi paseczkami żył. Pocałowałem ciemną skórę wokół sutka, a później wziąłem go do ust. Zacząłem ssać, powolutku, spokojnie. Drażniłem nabrzmiały kamyczek językiem, krążyłem wokół niego, ściskając co jakiś czas wargami.

Ania westchnęła, otwarte już oczy wpatrywały się wesoło we mnie.
- Spałam...
- Śpij.
- ... – uśmiechnęła się, ale zamknęła ponownie oczy.

Wróciłem do jej piersi, poświęcając się im w pełni. Ania miała oczy wciąż zamknięte, choć oczywiście nie spała, leżała pogrążona w przyjemności, odprężona. Po chwili jej oddech lekko przyspieszył, piersi zaczęły unosić się w szybszym rytmie. Wyłowiłem drugą z koszulki, mogąc teraz podziwiać w pełni krągły biust żony. Przechodziłem ustami od jednej piersi do drugiej, to całując skórę, to pieszcząc językiem, to ciągnąc ją za sutki. Dłoń głaskała udo, przesuwała się po nim w górę i w dół, to schodząc do kolana, to wbiegając aż do złączenia nóg, tam, skąd zaczęło bić gorącym zapachem podniecenia. Nie sięgałem do cipki. Po co? Nie musieliśmy się spieszyć. Niedzielne przedpołudnie, dzieci poza domem, nie wiem jak u was, ale u nas zdarza się to rzadko...

Przez luźną nogawkę spodenek włożyłem dłoń do środka, złapałem za pośladek. Pupa mojej żony jest taka sama, jak jej piersi. Duża, miękka, cudowna w dotyku. Ścisnąłem pośladek, miętosząc go w dłoniach, przesuwając po nim w zachwycie. Pociągnąłem lekko w  swoją stronę, a Ania posłusznie, z pomrukiem zadowolenia, obróciła się na brzuch. Złożyłem nogawki spodenek, ścisnąłem, aż weszły między pośladki, na podobieństwo stringów. Teraz pupa była prawie całą na wierzchu, przyjemnie krągła i gładka
Zacząłem całować pośladki, lizać je delikatnie samym końcem języka. Spomiędzy ud pachniało podnieceniem, ciężkim, gorącym zapachem, który coraz mocniej przepełniał sypialnię. 

Pociągnąłem spodenki w dół, a Ania uniosła biodra, by ułatwić mi robotę. Nic nie mówiła, ale widziałem, że uśmiecha się, usta lekko otwierają, a język oblizuje wyschnięte wargi. Czekała cierpliwie, poddając się moim pieszczotom. 
Gdy rzuciłem na podłogę spodenki, podniosła się, ściągnęła przez głowę koszulkę i przeciągnęła się głośno, by zaraz znowu położyć na łóżku. 

Leżała teraz, całkowicie naga, prezentując mi całe ciało. Oczy, lekko przymknięte, obserwowały mnie. Ja zaś napawałem się jej widokiem. Śliczna twarz, otoczona krótkimi, jasnymi włosami, sięgającymi ledwie do ramion. Duże piersi, o sutkach, które błyskawicznie twardniały pod moim dotykiem. Brzuch, zaskakująco płaski, jak na kogoś, kto urodził dwójkę dzieci. Uda, gładkie, delikatne, lekko rozchylone. A między nimi cipka, z małą kępką włosków na górze. Nagie, wygolone wargi otworzyły się, błyskając wilgotną różowością i małym guzkiem łechtaczki.

Ściągnąłem bokserki i położyłem się obok Ani. Pocałowałem ją, a ona oddała pocałunek chętnie i namiętnie. Jej usta otworzyły się, wpuszczając do środka mój język. Całowaliśmy się kilka minut, z moją dłonią głaskającą i ściskającą pierś Ani, z jej dłonią głaskającą i ściskającą mojego penisa. Żadne z nas nadal się nie spieszyło, ciesząc się sobą i swobodą. Och, pewnie, że chciałem w nią już wejść, wbić się w małą, ciasną cipkę, spuścić na kołyszące piersi. Ale chciałem się też pobawić, napatrzeć na jej ciało, na to jak odpowiada na moje dłonie i usta.
   
Od czasu do czasu odrywaliśmy usta od siebie. Ja całowałem jej kark i szyję, ona gryzła mnie w ramię, tuliła się mocno, zasypywała pocałunkami policzki i klatę. Oblizałem palce i mokrymi przesuwałem wokół jej sutków, czując, jak robią się jeszcze większe i twarde. Złapałem je między palce, pocierając, ciągnąc, głaszcząc bez końca. Dłoń Ani bawiła się jądrami, przesuwała po członku, uśmiechając, gdy zdarzyło mi się jęknąć ze zbyt dużej przyjemności. 
Dotykałem jej brzucha samymi końcami palców, tak lekko, jak tylko się dało. Wyprężała się wtedy, chcąc poczuć więcej, ale uciekałem, drażniąc ją.

- Wejdziesz we mnie? - szepnęła wreszcie, nie mogąc dłużej znieść oczekiwania.
Sięgnąłem do szafki nocnej, wyciągnąłem lubrykant. Nałożyłem na dłoń. Pachniał miętą i świeżością.
- Jasne – odpowiedziałem, całując jej chętne usta.

Wilgotną dłonią posmarowałem jej ciasną dziurkę i swojego penisa. A później łechtaczkę Ani. Wyprężyła się czując mój dotyk, biodrami wybiegając na jego spotkanie, próbując znaleźć najlepszy rytm. Biodra ruszały się coraz mocniej, to do przodu, to na boki, a moje mokre palce wciąż naciskały na łechtaczkę, by wreszcie zejść niżej. Pocierałem jej cipkę, a ona otworzyła się dla mnie, ciepła i mokra. Znowu całowałem jej usta, piersi, szyję. Dłoń Ani ściskała kurczowo mojego kutasa, dosłownie brutalnie przyciągając go do siebie. W siebie. Położyłem się między jej nogami, wsparty na ramionach. Ania nie puszczała nabrzmiałego członka, pocierała jego główką o mokrą cipkę, pieszcząc się nim, jak żywym dildo. Ruszyłem biodrami, bez problemu rozdzielając wargi szparki, dotykając jej gorącego wejścia. Żona zamarła w niecierpliwości, w oczekiwaniu na kolejny ruch. Ten był mocniejszy. Główka weszła do środka, a usta Ani otwarły się w uśmiechu. Naciskałem na nią dalej, wpychając się coraz mocniej do cipki. Aż przyjęła mnie całego, pochłonęła, z każdym moim ruchem coraz bardziej gorąca i wilgotna.

Ania zajęczała cicho, pchając biodra na spotkanie moim i rozkoszując się przyjemnością. Przyciągnęła mnie, pocałowała, wkładając język do ust. Jej całe ciało ruszało się na wszystkie strony, oddech był coraz mocniejszy, gwałtowny, urywany. Jęki ciche, rozkoszne. Kutas wbijał się w cipkę, która przyjmowała go z rozkoszą, niemalże wciągała w siebie. Ania rozłożyła nogi, otwierając się najmocniej jak mogła, pozwalając wejść jak najgłębiej. Pomagała mi jak mogła, z entuzjazmem witając w sobie twardego kutasa, z radością pozwalając pieprzyć się z całej siły. Sypialnię przepełniało skrzypienie łóżka, mokry odgłos dwóch uderzających o siebie ciał, ciche jęki i westchnienia. Oddech Ani był coraz głośniejszy, wiedziałem, że jest blisko. Ja byłem jeszcze bliżej, goniłem ostatkiem sił.

- Dochodzisz, mała i zaraz będziesz krzyczeć – pomyślałem.

Moje ruchy stały się jeszcze szybsze, intensywniejsze i głębsze. Cipka Ani zacisnęła się na penisie, kurczowo, spazmatycznie. Spuściłem się, resztką twardości jadąc w żonie, która krzyknęła, krótko, głośno, a później zaczęła drżeć z rozkoszy. Padłem obok, wyczerpany, spocony, dyszący. Po paru minutach Ania zaczęła oddychać spokojniej, miarowo, powoli. A później zachrapała.

- Śpisz??! - spytałem zdumiony.
- ... – westchnęła – Jeszcze troszeczkę...