Nie wiem jak wy, ale ja i Gabi czekaliśmy na wakacje z ogromnym utęsknieniem. Nie pojechaliśmy co prawda, jak większość znajomych do Chorwacji. Wybraliśmy stare, dobre Jezioro Rożnowskie. Mieliśmy tam dosłownie dwie godziny drogi, a nasi najlepsi, choć od dawna nie widziani, przyjaciele Edyta i Kacper prawie tyle samo, chociaż jechali z innego kierunku. Można więc powiedzieć, że spotkaliśmy się w połowie drogi.

Był też inny powód wyboru takiej, a nie innej destynacji (jak to ład nie się fachowo nazywa). To właśnie w tych okolicach spędzaliśmy całą czwórką wakacje w czasie studiów i jeszcze parę lat później. Oczywiście wtedy wybieraliśmy namioty, albo obskurne, ale tanie domki. Teraz, po dziesięciu latach przerwy, przyjechaliśmy już do hotelu.
Z Edzią i Kacprem nie widzieliśmy się dobre dwa lata. Wiecie, pandemia i takie tam. Kiedy zobaczyłem ich po tej przerwie... cóż, byłem pod wrażeniem. Jasne, widziałem zdjęcia na fejsie, ale to nie to samo, co w rzeczywistości.

Edyta wyglądała zjawiskowo. Wysoka, szczupła, z niedużymi piersiami, ale za to dużym dekoltem i jeszcze większym uśmiechem. I tu nie było żadnej zmiany. Odkąd się znamy wywoływała u mnie to samo, skrywane oczywiście mocno, drżenie w kroczu.
Kacper... no nie, na jego widok nic mi nie zadrżało, ale przyznam, że uniosłem oczy z podziwu. Ubyło mu dobre 15 kilo i parę lat. Wyszczuplał, odmłodniał... Zazdro, przyznam szczerze. Rozpakowaliśmy się w biegu i zalegliśmy na leżakach, popijając co tam kto lubił. I tak chciałem spędzić cały urlop. Leżeć, odpoczywać, ruszając się tylko tyle, by nie uschnąć z pragnienia. Z takim właśnie wypoczynkiem kojarzyły mi się wszystkie poprzednie wyjazdy, o tym marzyłem, tego oczekiwałem.
Jak się okazało przy śniadaniu – byłem w mniejszości. Pozostała trójka chciała aktywności.

- Sport to zdrowie – zaśmiał się Kacper, klepiąc mnie po brzuchu. Fakt, miał po czym, urosło mi to i owo, ale nie przejmowałem się tym specjalnie.
- Mhm – mruknąłem – Fajnie
- Nikoś, skoczymy z nimi na kajaki? - spytała Gabi.
- Jasne – pokiwałem głową – Tylko najpierw trochę poleżymy, co?

To nie tak, że nie lubię się ruszać. Lubię. Czasem i trochę. Ale lubię też leżeć, bo po to są wakacje. Jednak jeśli Gabi chce, byśmy razem popływali, to przecież nie powiem „nie”.

- Lepiej od razu – pokręciła głową Edyta – później będzie patelnia.
No nic. Popływam, a później poleżę z piwkiem.
- Prawda – pokiwał głową Niko – Na basen sobie potem skoczymy. I do sauny.
Poleżę? Z piwkiem? Pliz?
- I rowery mają – wtrąciła się Gabi – Możemy przejechać się po obiedzie. Co powiesz, Niko?

Co powiem? To nie byli ludzie, których znałem. To byli źli ludzie, mutanty jakieś. Inwazja porywaczy ciał. Chcę leżeć jak worek kartofli i pić sobie piwo. Tak, cały dzień. Może nie cały urlop, ale dajcie mi żyć choć pierwszego dnia.

- Pewnie – powiedziałem – Sport to zdrowie.
Wieczorem lekko się zataczałem i to nie z tego powodu, jaki był w planie. Wziąłem prysznic i padłem na łóżko, nie mając już zupełnie ochoty na nic. Na nic. Zamknąłem oczy i postanowiłem się zdrzemnąć. Nie udało się.
Gabi wyszła spod prysznica pachnąca, odświeżona, w samych majtkach. Spojrzała na mnie ze współczuciem?

- Co robisz?
- Nic – mruknąłem.
- A na co masz ochotę?
- Poleżeć trochę...
- Tylko poleżeć?
Przeciągnęła się lekko, wypychając piersi do przodu. Przesunęła dłońmi po brzuchu, potem objęła nimi cycuszki, ścisnęła lekko sutki. Stwardniały momentalnie.
- Poleżeć...

W jej oczach błysnęło zdziwienie, ale nie skomentowała. Położyła się po prostu obok mnie, ale odwrotnie, z nogami skierowanymi w stronę mojej głowy.
Zmrużyłem oczy, z jednej strony myśląc o słodkiej drzemce. Z drugiej – ciężko było ignorować obraz, jaki miałem przed oczami. Gabi miała genialny tyłek. Spory, krągły, zgrabny, opięty białymi figami, spod których widać było plamę ciemnych włosków na cipce. Odwróciła do mnie głowę, od razu widząc, gdzie mam skierowany wzrok. Pokręciła pupą. Nie zareagowałem. Nie miałem siły.

Westchnęła. Po chwili poczułem dłoń, głaszczącą moje nogi, potem brzuch. A potem jej szczupłe palce zagłębiły się w dziurę w bokserkach, objęły mojego penisa, wyłuskały go na zewnątrz. Chciałbym powiedzieć, że był duży i sterczący, ale był mały i zaspany. Chciał poleżeć. Gabi nie dała mu tej szansy, głaszcząc go delikatnie palcami. Patrzyłem, jak bawi się nim, obraca, a on nagle zaczyna drżeć i rosnąć w  jej w dłoniach, jak żywy. Po chwili był już niemal w pełni sił.
Gabi spojrzała na mnie, mrugnęła.

- Możesz leżeć – powiedziała ściskając sterczący słupek w dwóch palcach.

Zamruczałem coś w odpowiedzi, a ona zachichotała jak podlotek. Patrzyłem, jak jej palce poruszają się powoli po członku, bez pośpiechu pieszcząc go. Kutas był już solidnie nabrzmiały, mierzył prosto w jej twarz, tak blisko ust Gabi, że czułem jej ciepły oddech na penisie.
Oblizała wargi, wypięła pupę i uderzyła w pośladek, aż strzeliło.

- Zajmij się czymś może – powiedziała stanowczo, chwytając penisa u podstawy.

Dłoń poruszała się miarowo, w górę i w dół, w górę i w dół  i znowu. Posłuchałem polecenia i zacząłem gładzić jej pośladki. Były ciepłe, miękkie, bardzo chętne, same wpychały mi się w dłonie. Im bliżej cipki, tym bardziej robiło się gorąco. Wsunąłem palce pod majtki, a Gabi zamruczała z zadowoleniem. Moja dłoń była coraz bliżej jej cipki, jej głowa coraz bliżej mojego kutasa. Do celu dotarliśmy jednocześnie. Gabi skierowała kutasa w stronę ust, wysunęła język i polizała główkę. Wsunąłem palce w jej cipkę, mokrą już, gorącą, czując, jak usta Gabi obejmują penisa i biorą go w siebie.

- Ożesz – wyjęczałem, powoli ruszając palcami w jej cipce.
- Mhm – odpowiedziała z pełnymi ustami – Włachnie thak...

Zaczęła poruszać głową w górę i w dół, biorąc mojego kutasa głęboko, prawie całego. Jej język głaskał główkę, zaciśnięta na podstawie penisa dłoń lekko się ruszała. Dobrze wiedziała, co lubię. Ja również wiedziałem co nieco, więc wyszedłem na chwilę z Gabi, tylko po to, by ściągnąć jej majteczki. W pokoju zapachniało rozgrzaną, podnieconą cipką. Gabi westchnęła, poruszyła pupą, wołając mnie do siebie.
Włożyłem kciuk w cipkę, obracając nim lekko dokoła. Gabi zajęczała, zamarła nad moim kutasem, który teraz był cały mokry i lśniący od jej śliny. Jej biodra powoli się ruszały, by mocniej czuć mnie w środku. Mój drugi palec przedarł się przez gąszcz mokrych, skręconych włosków. Odnalazł łechtaczkę, a plecy Gabi wyprężyły się. Przed dłuższą chwilę tylko drżała, a potem jej usta znowu opadły w dół.

Zakrztusiła się, zbyt zachłannie pochłaniając mojego kutasa, ale nie zwolniła. Ugięła nogę, dając mi lepszy dostęp do cipki i pokazując brązowe oczko dupci. Posuwałem palce w cipce i na łechtaczce, aż Gabi zaczęła jęczeć i gubić rytm na kutasie. Miałem wielką ochotę spuścić się w niej teraz, wytrysnąć na twarz, na jej śliczne cycuszki.

- Zaraz skończę – jęknąłem, a Gabi spojrzała na mnie zamglonym wzrokiem.
- Y-y – pokręciła głową, wypuszczając kutasa z buzi i ściskając go mocno u podstawy – Chcę go w środku.

Uniosła się na kolanach nad moimi biodrami. Piersi poruszały się w rytm przyspieszonego oddechu, pokryte cieniutką warstwą potu. Sutki miała jasne, sterczące. Jej jedna dłoń gładziła je teraz, ściskała, podczas gdy druga posuwała się w dół. Przez brzuch do cipki. Włoski były podgolone tylko tyle, by nie wystawiały z kostiumu. Gęste, pokręcone, zlepione teraz potem i sokiem z cipki Gabi. Jej dłoń doszła do łechtaczki. Dwa palce rozchyliły wargi cipki, trzeci przesuwał się po mokrym, śliskim guziczku. Obniżyła biodra i jęknęła, czując u wejścia cipki główkę mojego kutasa. Jeszcze trochę i główka była cała w środku. Gabi otworzyła szeroko usta i opuściła biodra siadając na mnie. Kutas znikł w niej cały. Poruszyła się jeszcze kilka razy w górę i w dół, przyzwyczajając do niego. Uśmiechnęła się do mnie, oblizała wargi i przesłała całusa.

Poruszała lekko biodrami, w tył i w przód, bez pośpiechu. Wyciągnąłem dłonie, by móc pieścić się jej piersiami, rozkołysanymi od ruchu, napiętymi z podniecenia. Jej skóra była gładziutka, spocona, a jej cipka mokra i rozgrzana. A potem przyspieszyła, poruszając się płytko, ale szybko i  energicznie. Wsparła się dłońmi przy mojej głowie i spojrzała mi prosto w oczy.

Przyciągnąłem ją do siebie, pocałowałem mocno, głęboko. Nasze języki były splątane przez dłuższą chwilę. Tyłek Gabi ruszał się coraz mocniej, jęczała mi w usta, wbijając w ramią ostre paznokcie. Sięgnąłem głową do jej piersi, złapałem w usta długi, nabrzmiały sutek. Gabi krzyknęła, napierając na mnie coraz mocniej biodrami, prostując się wyprężając plecy w łuk. Oparła dłonie z tyłu na moich nogach, pieprząc mnie teraz mocno, niemal całkowicie zsuwając się z kutasa by zaraz z impetem wziąć go całego w cipkę. Jej piersi kołysały się, usta były otwarte do krzyku. Wsunąłem dłoń między jej nogi, pocierając łechtaczkę i wtedy faktycznie zaczęła krzyczeć, trząść się i drżeć. Spuściłem się jak szalony, chwilę przed tym, jak orgazm uderzył w Gabi. Padła na mnie spocona, a nagle malejący penis wysunął się, pozbawiony sił.

Dyszeliśmy, śliscy od potu, zmęczeni.
To jedyny sport jaki lubię i w jakim jestem dobry.