Przez te wszystkie korony, wirusy i izolacje nie widywaliśmy się ostatnio zbyt często. Sara pracowała zdalnie, z domu rodziców. Ja chodziłem normalnie do pracy. Niby nic niebezpiecznego, zwykłe biuro projektowe, ale jednak widywałem się z klientami i bywałem na mieście. Nie chcieliśmy ryzykować niepotrzebnie, więc widywaliśmy się jedynie przez telefon. Było ciężko, tęskno i samotnie. Brakowało mi jej, tego że mogliśmy poprzytulać się, posiedzieć w knajpie, potańczyć. Wyjść gdzieś na miasto, wrócić do mnie, przez weekend nie wychodzić z łóżka... Ile to już? Jakieś dwa miesiące, odkąd ostatni raz spędziła u mnie noc. Długo... Zostały nam rozmowy o tym, jak minął dzień i esemesy traktujące o pierdołach.

- Hej – powiedziała Sara, ziewając – Przepraszam, ciężki dzień.
- Dużo pracy? - usiadłem wygodnie w fotelu, ściszyłem serial.
- Mamy termin sprawozdania za parę dni, trzeba się już mocno spinać.
Ziewnęła znowu. Siedziała na łóżku, z włosami wciąż mokrymi po kąpieli. Miała na sobie spodnie od piżamy i koszulkę. Zwykłą, białą, koszulkę na ramiączkach. Ale i tak wystarczyło, żebym zesztywniał.

- Ślicznie wyglądasz...

Spojrzała na mnie, potem na siebie, znowu na mnie.

- Ogoliłbyś się... Strasznie drapie taka broda, wiesz?
- Nie chce mi się – wzruszyłem ramionami – Nie całuję nikogo ostatnio...
- No ja myślę.
- Ja też o tobie myślę...
- Wiem – westchnęła i posmutniała nagle.

Zamilkliśmy na chwilę.

- A co myślisz?
- Takie tam...

Hmm... Jak jej to opowiedzieć? To niby takie proste, ale naprawdę nie umiem powiedzieć, że wyobrażam sobie, jak przychodzi do mnie, tak jak kiedyś...

…otwieram drzwi, wpuszczam ją do środka i mocno całuję. Odpowiada chętnie, oddając pocałunki i obejmując mnie z całej siły. Obejmuję ją od tyłu, wtulając usta w kark i całując delikatnie. Mruczy i sięga za siebie rękami, gładząc moje uda, przyciągając mnie mocniej do siebie. Już czuje, jak twardo wbijam się w jej pośladki i pragnie mnie tak samo mocno, jak ja jej. Moja dłoń wędruje na biust Sary i zaczyna lekko go ugniatać, masować przez koszulkę i stanik. Cały czas całuję jej kark i szyję, pieszczę językiem i ustami, kiwając powoli biodrami i naciskając na pupę sterczącym penisem. Druga dłoń głaszcze przez chwilę brzuch, a później schodzi na krocze. Wiem, że to szybko, ale Sara nie protestuje, wypina mocnej pośladki, kręci pupą. Po chwili sięga dłonią daleko za siebie, kładzie ją na przodzie moich spodni. Wzdycha z uznaniem, czując pod dłonią pulsującego członka. Głaszcze go przez spodnie, przesuwa po nim dłonią z góry na dół, obejmuje palcami główkę. Mocno, zachłannie, pożądliwie.
Moja dłoń też jest zachłanna. Odpinam guzik spodni, rozsuwam zamek, wchodząc pod majtki. Jej cipka jest już wilgotna, a Sara jęczy cicho, gdy przesuwam palcami po szparce, pieszcząc ją szybkimi ruchami. Zaciskam mocno dłoń na piersi, przez cienki materiał stanika przebija się twardy sutek. Całuję jej ucho. Szepczę.

- Uwielbiam twoją cipkę...

Dłoń Sary przyspiesza ruchy na moim kutasie, jej pupa wierci się, ociera o mnie niecierpliwie. Wsuwam palec do jej dziurki, a ona jeszcze mocniej pcha pośladki na mojego kutasa. Jęczy. Mokre palce krążą po łechtaczce, znów ześlizgują się do szparki. Pieprzę ją dłonią przez kilka minut, aż zaczyna dyszeć coraz głośniej. Wsuwam dłoń pod koszulkę, odsuwam na dół stanik, łapiąc ją za nagą pierś. Zachłannie ciągnę i ściskam sutek między palcami. Potem druga pierś, tak samo jędrna, twarda, cieplutka. Sara jęczy coraz głośniej, wije się pod moimi palcami, kręci tyłeczkiem. Całuję jej kark, szyję, nie przestając pieścić. Zaczyna drżeć, bierze głęboki oddech i wyślizguje się z moich objęć.

- Czekaj... - mówi.

Odwraca się twarzą do mnie, całujemy się przez chwilę. Potem odsuwa się, ściąga koszulkę, biustonosz, rzuca niedbale na podłogę. Sięga do mojej koszulki i po chwili oboje stoimy półnago. Przesuwa dłońmi po mojej klacie, po brzuchu, coraz niżej. Osuwa się cała, klęcząc teraz przede mną. Powoli rozpina spodnie, patrząc mi w oczy. Oblizuje wargi i ściąga spodnie razem z bokserkami, uwalniając sterczącego kutasa.

- Cześć, mały – mruczy – Albo duży - dodaje z figlarnym uśmiechem i całuje sam czubek penisa.

Jej mała, wąska dłoń zaciska się na członku, przesuwa parę razy, aż skórka odsłania główkę. Uśmiecha się i bierze mnie w usta. Teraz moja kolej by jęczeć. Sara ssie kutasa, jej usta są miękkie, mokre, gorące w środku. Nabija się na niego, cofa, niemal wypuszczając go z ust i znowu łyka głęboko. Patrzy w górę, na moją twarz, i widzi na niej czystą rozkosz. Mokrym językiem liże penisa od podstawy aż do główki, gdzie zostaje na dłużej. Ruszam biodrami, chcąc poczuć jak najwięcej pieprząc jej buzię. Głowa Sary rusza się miarowo, góra dół, góra dół. Jeszcze minuta, dwie i spuszczę się w jej usta, trysnę, zaleję ją. Jeszcze tylko chwila, więc...wycofuję się. Z żalem, ale wysuwam się z jej ust, bo mam zamiar zaraz wejść gdzie indziej...
 
Całujemy się przez chwilę, a potem biorę Sarę za rękę i prowadzę do łóżka. Siada, a ja klęczę między jej nogami i powoli zsuwam spodnie. Czuję zapach jej cipki, pełen pożądania i kobiecości. Ma na sobie seksowne majtki, białe, wilgotne, przylepione do ciała. Prześwitują spod nich wargi cipki. Widać delikatnie różowy kolor mokrej szparki. Po chwili i one, i spodnie lądują na podłodze. Całuję jej łydki, głaszczę uda. Sara oddycha głęboko, a ja rozchylam jej nogi, otwieram różową cipkę.

Język wchodzi między wargi, przesuwa się w górę, do łechtaczki. Sara jęczy, gdy liżę jej nabrzmiały guzek, łapię go ustami i ściskam. Jęki są coraz głośniejsze. Język zachłannie wędruje między łechtaczką a dziurką, aż twarz mam całą mokrą od jej soków. Wsuwam palec w cipkę Sary, wypręża się gwałtownie, patrzy na mnie z szeroko otworzonymi oczami. Poruszam nim, a wtedy opada znowu na łóżko, podnosi biodra, by poczuć mnie mocniej w sobie. Sięgam po jej dłoń, całuję ją, a potem prowadzę na jej biust. Nie protestuje, jej palce zaciskają się na piersi, głaszczą je, ciągną za sutek. Wypręża się pod moimi ruchami, podnosi biodra coraz szybciej, a moje – teraz już trzy – palce pieprzą jej cipkę. Przyciskam łechtaczkę wargami, liżę ją z fascynacją patrząc, jak Sara pieści swoje sterczące cycuszki.
I dochodzi. Jej ciało drży, usta się szeroko otwierają, biodra szaleńczo podskakują. Cipka zaciska się na moich palcach, język szybko liże łechtaczkę. Obie dłonie ściskają teraz piersi, ciągną za sutki, wykręcają je. Krzyczy z rozkoszy i opada na łóżko, z ciałem lśniącym od potu.

Całuję jej uda, brzuch, posuwając się powoli do góry, do ust. Nadal oddycha ciężko, ale wpija się w moje usta zachłannie, namiętnie. Sięga dłonią między mojej nogi. Kutas streczy, twardy, podskakujący w jej dłoniach. Trzymając penisa ręce przesuwa nim kilka razy po cipce, a potem wsuwa w dziurkę. Pcham, wchodząc głębiej. Jej szparka jest morka, śliska, gorąca w środku.
Zaczynam poruszać kutasem, najpierw powoli, ale potem rozpędzam się coraz bardziej, pieprzę ją mocniej i głębiej. Sara jęczy i przyciąga mnie do siebie. Wbijam w nią biodra, wchodzę kutasem w jej ciasną, mokrą cipkę, a palce Sary mocno wbijają się w mój kark i plecy. Szepcze do mnie, prosząc o więcej, więc walę jeszcze mocniej, z całych sił. Rozkłada szeroko nogi, a ja nachylam się do jej piersi, liżę je, ssę sterczące sutki.
Sara ciężko dyszy, jej oczy są zamknięte, usta za to szeroko otwarte. Ani ona, ani ja nie damy rady wytrzymać już więcej. Dochodzi pierwsza, jej cipka znowu drży, ściska mnie mocno. Uderzam jeszcze kilka razy i tryskam w nią wreszcie, raz za razem...

no i jak tu coś takiego opowiedzieć?