- Dzięki – wymruczała mi do ucha.
- Za co? - spytałem zdziwiony.
- Za ten wieczór. Miły był.
- Mmmm – odpowiedziałem.
I wiecie co? To faktycznie był miły wieczór. Spędziliśmy go w klubie ze znajomymi, pośmialiśmy się, potańczyliśmy. No i jeszcze trochę wypiliśmy.

Robiliśmy to wszystko, co normalni ludzie robią w weekendowe wieczory. Wychodzą na miasto, na imprezę, bawią się. A my od dawna prawie nie wychodziliśmy. Wcale nie jest łatwo, jeśli się ma dwójkę dzieci, dwa kredyty, i dwadzieścia lat temu miało się dwadzieścia lat. Zazwyczaj wieczorem po prostu padamy i śpimy, a imprezy częściej wspominamy niż odwiedzamy. Ale dzisiaj się udało wyrwać z codzienności. Wczoraj w zasadzie, bo wróciliśmy już nad ranem, ziewając potwornie.

- Potańczyć było miło... - kontynuowała – poprzytulać się... tak blisko, bliziutko, wiesz...
Wiedziałem. Po kilku kolejkach rozluźniliśmy się, daliśmy się ponieść muzyce, podskakując przy szybkich i tuląc się przy wolnych. Ona już wtedy dobrze czuła moje podniecenie i  teraz zaczynała czuć je ponownie.

- Wiesz, co jeszcze byłoby miło? - zapytałem, obejmując jej pośladki i przyciskając mocno do siebie.
- Spać? - spytała, z oczami już półprzymkniętymi ze zmęczenie.
- Jeszcze trochę się poprzytulać... Dzieci nie ma...
Wsunęła dłoń między nasze ciała, położyła mi na kroku. Penis drgnął wyraźnie pod jej dotykiem. Złapała go przez spodnie, poruszyła dłonią kilka razy.

- No... byłoby... - westchnęła, leniwie pieszcząc mnie przez ubranie – Pójdę pod prysznic. A później ty pójdziesz pod prysznic. A później się trochę poprzytulamy, hmm?
No i to nazywam dobrze zakończonym wieczorem. Wyszła z łazienki w koszulce i spodenkach, seksownie układających się na jej ciele. Przez materiał widać było przebijające się grudki sutek. Objęła mnie, pachnąc szamponem i świeżością.

- Tylko szybko – mruknęła, dając mi klapsa w pośladek – Prysznic szybko – dodała z uśmiechem.
Wskoczyłem do zaparowanej kabiny, błyskawicznie umyłem się i wślizgnąłem pod kołdrę, obejmując żonę ramieniem. Nie drgnęła.

- Lena? - pocałowałem ją w ramię, w kark.

Bez reakcji. Spała. Mogłem się tego spodziewać, za oknem wstawało słońce... Objąłem ją ramieniem, położyłem się obok, przyciskając do jej pośladków. Zamknąłem oczy, ale sen nie chciał przyjść, a mały żadną miarą nie planował zwiotczeć. Nic dziwnego w sumie, ciepło bijące od żoninej pupy zawsze dobrze mu robiło. Zacząłem więc gładzić Lenę po udzie, co jakiś czas wędrując na pośladek, lekko go ściskając, masując, by znowu wrócić na udo. Po kilku minutach takiej leniwej zabawy Lena westchnęła przez sen, coś mruknęła i odwróciła się na brzuch. Też dobrze. Teraz mogłem mocniej pobawić się z pupą. Gładziłem ją przez spodenki i po nagiej, mięciutkiej skórze, po udach, po plecach, znowu po pośladkach. Poruszyła nimi, trochę rozsunęła nogi. Skupiłem się więc na pupie, masowałem pośladki, ściskałem lekko, cały czas głaszcząc to jeden, to drugi. Wsunąłem dłoń między nogi, dotykając wewnętrznej strony ud. Lenka drgnęła mocniej, machnęła ręką, opędzając się ode mnie. Ale później, powoli, jakby się wahała, albo nie miała sił, sięgnęła jeszcze raz do tyłu, tym razem obiema dłońmi. Podniosła lekko biodra i zsunęła spodenki do połowy ud. A później znowu padła jak nieżywa.

- Nie śpisz? - spytałem, obejmując nagi pośladek dłonią.
- Szśpe... - wymruczała.
- A masz ochotę...
- Śpię przecież... - sapnęła w poduszkę.

No tak, jasne. Ale jeszcze jaśniejsze, że przed oczami miałem jej golutką pupę. W pokoju było ciepło, słonko zaglądało już przez okno, więc po prostu odsunąłem kołdrę z Lenki i wpatrywałem się w jej bielutkie pośladki i pokrytą jasnymi włoskami cipkę. Widok był uroczy, zachęcający, by zbadać go z bliska. Tym bardziej, że Lena znowu przez sen poruszyła pupą z jednej strony na drugą. Mocniejszej zachęty chyba nie mogłem się spodziewać. Palcami dotknąłem cipki, czując od razu, że jest lekko wilgotna. Rozsunąłem wargi, wchodząc jednym palcem do środka. Dziurka otwarła się od razu, ciepła, mięciutka. Ruszałem palcem w tył i w przód, czując jak staje się coraz bardziej wilgotna, a potem już wręcz mokra. Ale spała? Czy nie spała? Wysunąłem powoli palce, zostawiając w powietrzu cienką nitkę jej soków. Z ust Leny wydobył się smutny jęk zawodu, pupa poruszyła się, wypięła w moją stroną, zakołysała. Zsunąłem bokserki, uwalniając sterczącego jak konar kutasa, potem to samo zrobiłem ze spodenkami żony. Lenka coś sapnęła przez sen-niesen, jakby dobrze wiedząc, co robię i do czego zmierzam. Jej pośladki nadal były kusząco wypięte, więc skorzystałem z zaproszenia, usiadłem za nimi i wymierzyłem prosto w mokra cipkę. Dotknąłem ją tylko główką, gdy przeciągnęła się, naparła na mnie tyłeczkiem, a czubek kutasa zalśnił od jej wilgoci. Trzymając go w dłoni powstrzymywałem się, by nie wbić się od razu prosto w cipkę. Przesuwałem tylko główką między jej wargami, dotykając to dziurki, to łechtaczki. Lena oddychała coraz mocniej, jej pośladki wychodziły mi naprzeciw.

- Chcesz go? - zapytałem
- Mmm – westchnęła – Daj...
- Powiedz, że go chcesz – odpowiedziałem, cały czas powoli przesuwając kutasem między mokrymi wargami cipki.
Wypięła się gwałtownie, usiłując nabić się na niego szparką.

- No powiedz...
Nacisnąłem kutasem, rozdzielając wargi i samym czubkiem wchodząc w śliski otwór.

- Daj mi... swojego kutaska... - wymruczała – Dużego... twojego... kutasa...
Po każdym słowie lekko ruszała pupą, pochłaniając mnie do środka. Pchnąłem mocniej, wchodząc w nią wreszcie do końca. Jęknęła głośno, z zadowoleniem.

- O taaak...

Mokra i śliska, wciągnęła mnie w siebie, otuliła gorąco ze wszystkich stron. Wchodziłem w nią powoli, bez pośpiechu, a Lena każdy mój ruch witała cichym westchnieniem przyjemności. Napawałem się widokiem kutasa, których wychodził z cipki cały błyszczący od jej soków. Ścisnąłem pośladki, a potem rozsunąłem je szeroko, wpatrując jak urzeczony w drugą dziurkę, ciemną, kuszącą. Pogłaskałem ją tam, przesunąłem po niej poślinionymi palcami, ale Lena zacisnęła pupę, nie wpuszczając mnie do środka. Nie ma sprawy. Złapałem ją mocno za pośladki, oparłem się na nich, miętosząc w rękach i ściskając. Przyspieszyłem ruchy. Jęki Lenki, stłumione poduszką, stały się coraz głośniejsze i głośniejsze.
W tej pozycji cipka była naprawdę ciasna i nie było szans, bym długo wytrzymał.

- Lena... ja już niedługo...
- Yhy.. ja...

I jej cipka zacisnęła się na moim kutasie jeszcze mocniej, zaczęła drżeć, pulsować. Nachyliłem się nad nią, podparłem jedną ręką, drugą gorączkowo szukałem piersi. Chwyciłem za nią całą dłonią, ścisnąłem mocno sutek.

- Ooooo.. - jęknęła przeciągle – tak...

Pieprzyłem ją szybkimi, krótkimi ruchami. Łózko rozkołysało się, zatrzeszczało, tłukąc ramą o ścianę. Lena podniosła głowę, spojrzała na mnie nieprzytomnym wzrokiem. Jej biodra ruszały się teraz jak szalone, równie szybko jak moje, równie gwałtownie i nieubłaganie ciągnąc nas do orgazmu. A potem zacisnęła oczy, szeroko otworzyła usta i wydała z siebie jeden, długi, ostatni jęk rozkoszy. Mentalnie dołączyłem do niej, wypuszczając z siebie długo wstrzymywaną strugę spermy. Wytrysnęła z impetem, raz, drugi, prosto w rozpaloną cipkę Leny. Zaciśnięta kurczowo, wysysała ze mnie ostatnie krople. Wreszcie wysunąłem się  z niej i padłem obok żony. Wtuliła się we mnie.

- Musimy częściej wychodzić.

- Mmmm – mruknąłem – Musimy.