- No żesz... - mruknąłem, widząc samochód zaparkowany pod domem.
Nie chodziło o to czyj – bo żony – ale jak. Centralnie na środku podjazdu. Przestawiłem go, podjechałem swoim. Nie zdążyłem dojść do domu, gdy wystawiła przed drzwi worek ze śmieciami.
- Wyrzucisz?
- Nie możesz... - zacząłem, ale już zamknęła drzwi. „Normalnie parkować” dokończyłem w myślach, wciskając worek do kubła.
- I jeszcze jeden – drzwi znowu się otworzyły na chwilę.

Westchnąłem. Nie mogła od razu wystawić dwóch? Zmęczony byłem, chciałem wreszcie usiąść, zjeść obiad, napić się piwa. Odetchnąć. Wkurzam się wtedy o byle co. Wiem, nie powinienem się przejmować takimi pierdołami, jak cholerny worek śmieci, ale i tak to robię. Zresztą moja żona dobrze o tym wie.
- Hej? - zawołałem, wchodząc wreszcie do domu. Laury nie było nigdzie widać.

W kuchni pachniało mięsem, ale ziemniaki nie były nawet jeszcze nastawione. Masakra. Głoooodny. Piwa. Ale piwa nie było. Ani jednego. Rano, gdy wychodziłem do pracy, na pewno były. Ja pier...
- Laura?! - zawołałem.
- Tak, miśku? - odpowiedź dobiegła z piętra.
- Nie widziałaś może piwa?
- Wypiłam!
Człowiek jedzie do domu godzinę, połowę czasu stojąc w korku, marzy o piwie, i wywaleniu się na kanapie. A ona wypiła.
- No to ledwo wszedłem i do sklepu muszę jechać? - wrzasnąłem w stronę schodów.
- I tak byś musiał – odkrzyknęła – Trzeba zakupy zrobić! Jutro mamusia przyjeżdża!
Chyba sobie jaja robi. Tego mi jeszcze brakowało na weekend. Mamusi. Wbiegłem na górę, dysząc ze złości i przesadzając po trzy schody naraz. Prosto do sypialni.
- Laura, czy Ty sobie ze mnie...

Urwałem w pół zdania. Laura stała na środku pokoju, w stroju może niecodziennym, ale jednak znanym mi. Czasami lubiła się tak ubierać. Spódniczka była krótka, sięgająca ledwie do połowy uda. Luźna taka, że gdyby się w niej okręciła albo pochyliła, to na pewno widać byłoby seksowne majtki. Do tego bluzka, biała, która była sporo za mała na jej duże piersi. Wyrywały się z niej, ściśnięte, wypchnięte do góry. Zapięta ledwie na dwa czy trzy guziki, więc pokazywała nawet nie tyle kuszący rowek, co połowę biustu. Włosy starannie ściągnięte, związane w koński ogon. Spojrzała na mnie spokojnie, nic sobie nie robiąc  z mojej złości. Oblizała językiem wargi i złożyła ręce pod biustem. Wbrew moim obawom bluzka nie pękła, chociaż piersi niemal z niej wyskoczyły. Spojrzała na nie, potem na mnie, kierując wzrok na krocze. Było widać, że to co mam przed oczami, bardzo mi się podoba. Bardzo.

- Zły dzień ? - zapytała, lekko kpiącym tonem.
- Nawet nic nie mów – mruknąłem, podchodząc bliżej.
- Bo?
- Nie wkurzaj mnie.
- Bo?

Oczy jej błyszczały, usta lekko się rozchyliły. Wiedziała, co dalej będzie. Od samego początku wiedziała, jak to się skończy. Byłem już przy niej, przyciągnąłem mocno do siebie, oparłem o siebie piersiami. Miękkie, gorące, pół nagie w zasadzie, unosiły się w rytm pospiesznego oddechu. Wystarczyło odpiąć dwa guziki, by wyskoczyły i zakołysały się ciężko. Chwyciłem ją za piersi, usiłując objąć obie w dłoni, ale nie miałem szans. Były za duże, wymykały mi się. Drugą rękę włożyłem pod spódniczkę, od razu napotykając na nagi pośladek. Stringi, oczywiście, o tak.

Pchnąłem Laurę lekko w stronę łóżka; wylądowała z głośnym jękiem sprężyn. Oparła się na łokciach, w bezwstydnie rozpiętej bluzce i równie bezwstydnie, rozłożyła nogi. Jak się okazało, stringi były białe, lekko prześwitujące, nie kryjące ciemnej kępki włosków porastających jej cipkę. Nachyliłem się do niej, jednym ruchem ściągnąłem spódniczkę i posłałem ją na podłogę. Laura w ślad za nią rzuciła bluzkę i spojrzała na mnie znacząco.
Nadal zły, błyskawicznie rozebrałem się do naga. Stanąłem przed łóżkiem, z kutasem już na baczność.

- Chodź tu – warknąłem.
- A będziesz delikatny? - zapytała, mrugając niewinnie oczami.
- Nie.

- To dobrze – uśmiechnęła się szeroko.

Laura czasem lubiła ostry seks, rżnięcie po prostu, bez wielkich pieszczot, miłych słówek i przytulanek. Niekiedy nawet zakładała kajdanki – sobie albo mi. Ale dzisiaj wyglądało to tylko na stare, dobre pieprzenie się. To najlepiej nam wychodziło, gdy udało jej się mnie wcześniej wkurzyć. Co wcale nie było takie trudne.

Siadła przede mną na łóżku, a ja złapałem ją za włosy, pociągnąłem do siebie, aż wylądowała na kolanach. Trzymając kutasa w dłoni wepchnąłem jej go do ust. Nie opierała się, otworzyła usta szeroko, wysunęła język, wpuszczając penisa do środka. Szarpnąłem ją za włosy, aż jęknęła zduszonym głosem, przewróciła oczami, ale go nie wypuściła. Zakrztusiła się tylko lekko, na chwilę przerywając obciąganie. Na chwilę. Za bardzo lubiła ssać kutasa, by przejmować się takimi niedogodnościami. Wróciła błyskawicznie do roboty, to zwalniając, to przyspieszając, ściskając wargami i głaszcząc językiem. Ślina ciekła jej z buzi, strumykiem prześlizgiwała się aż na piersi. Podniosła oczy do góry, spojrzała w moje, usiłując uśmiechnąć się z kutasem rozpychającym usta. A później przesunęła głowę do przodu, powoli, nie bez trudu połykając go całego.

- O ja pier... - jęknąłem, czując jak penis nagle sztywnieje jeszcze mocniej – Zaraz się spuszczę. Wyjść?

Laura gwałtownie pokręciła przecząco głową, a potem zaczęła nią kiwać, miarowo, w górę, w dół. Zesztywniałem na krawędzi, a potem trysnąłem. Laura zakrztusiła się, sperma wypełniła jej usta, ale nadal ściskała główkę wargami, łykając kolejne jej krople. Gdy skończyłem wyjęła go z ust, oblepionego nitkami spermy i śliny.

- Lubisz obciągać, co? Powiedz to.
- Uwielbiam obciągać – mruknęła, przeciągając się.
- Źle. Jeszcze raz.
- Uwielbiam obciągać – przerwała na chwilę – twojego kutasa.
- Bardzo dobrze – pochwaliłem, a wspomniany kutas znowu drgnął.
- Co jeszcze uwielbiasz?
- Jak mnie pieprzysz – wymruczała rozmarzona, siadając na łóżku i otwierając szeroko nogi.

Stringi dokładnie przyciskały się do ciała, nie kryjąc pulchnych warg i bijącej spomiędzy nich wilgoci.

- Chcesz, żebym cię wypieprzył?
Spojrzała na mojego penisa, który do życia budził się bardzo powoli i bardzo leniwie. Westchnęła i wsunęła dłoń między swoje nogi.
- A dasz radę?
- Nie denerwuj mnie – pokręciłem głową.
- Bo?

Patrząc mi w oczy zaczęła pieścić się palcami przez majtki, drugą dłonią ciągnąc za sutek. Jęknęła. Kutas podniósł główkę. Jęknęła jeszcze raz, dłużej, głośniej.

- Bo cię zerżnę – popchnąłem ją na łóżko i usidłałem na niej.
- Mam nadzieję – wydyszała, gdy jedną dłonią złapałem za pierś, a drugą wsunąłem jej w majtki.

Były dokładnie tak mokre, jak na to wyglądały. Przemoczone jej sokiem, klejące się do ciała. Odsunąłem je na bok, wkładając w cipkę dwa palce. Laura wyprężyła się na łóżku, wygięła w łuk, wypychając piersi do góry. Chwyciłem jedną za sutek, pociągnąłem mocno. Jęknęła głośno, za chwilę ponownie, gdy puściłem pierś i uderzyłem w nią dłonią. I jeszcze raz, teraz z drugą piersią. Kolejny jęk. Palce pieprzyły cipkę, wbijały się głęboko, mocno, bez problemu ślizgając po ociekającej dziurce. Zszedłem z Laury, ściągając z niej jednocześnie stringi. Rozłożyłem jej nogi. Różowe wnętrze cipki błyszczało od wilgoci, futerko nad nim było mokre, posklejane. Laura niecierpliwie poruszyła nogami, nie mogąc się doczekać obiecanego rżnięcia.

- Odwróć się.
Przewróciła się na brzuch, wypinając się w moją stronę.

- Ja nie dam rady? - spytałem, a ona w odpowiedzi tylko pokręciła pupą, jeszcze mocniej się wyprężając.
Wiedziałem, czego chce, więc wymierzyłem głośnego klapsa w pośladek. Westchnęła głośno. Uderzyłem jeszcze raz.

- Mocniej – jęknęła – Obiadu nie jadłeś?
- Nie – warknąłem – Nie było.

I uderzyłem ponownie, głośno, soczyście, zostawiając na pupie czerwony ślad dłoni. Raz, drugi, trzeci. A potem wsadziłem kutasa w jej mokra cipkę.
Krzyknęła, wreszcie doczekawszy się tego, na co czekała. Odwróciła do mnie głowę. Oczy miała szeroko otwarte, rozpalone.

- Mocno – sapnęła – Proszę.
Najpierw mnie wkurzyła, potem mi obciągnęła, więc nie było mowy, żebym skończył szybko. Czekała ją ostra jazda. Kiwnąłem głową, łapiąc ją za biodra. Pieprzyłem z całej siły, aż łóżko kołysało się i jęczało. Tak samo zresztą jak Laura, z dłońmi kurczowo szarpiącymi pościel, z pupą wypiętą, krągłą. Rżnąłem ją bez opamiętania przez kilka minut, aż jęki zlały się ze sobą, przerodziły w głośny krzyk, a Laura zamarła z wypiętą pupą. Jej cipka zacisnęła się kurczowo na moim kutasie, zaczęła drżeć w spazmach. Poddałem się im, wytrysnąłem w Laurę.

Leżała na łóżku bez sił, z pupą wciąż czerwoną od klapsów, rozmazanym makijażem i rozrzuconymi włosami. Wyglądała dokładnie tak, jak chciała wyglądać – jakby właśnie ktoś ją mocno zerżnął. Przytuliłem ją, położyłem się obok, głaszcząc rozpalone pośladki.

- To co mam kupić w sklepie? - spytałem kilka minut później.
- Hmm?
- Mówiłaś, że mama przyjeżdża?
- Nie przypominam sobie.
- A piwo?
- Piwo mi kup. Sobie też – cmoknęła mnie w policzek i uciekła ze śmiechem do łazienki, a ja znowu zaczynałem się wkurzać. Ale tylko trochę.

>>Jeśli kręcą Cię historie w klimacie BDSM koniecznie przeczytaj: opowiadanie erotyczne - chęć na klapsa.<<